gdy zobaczyłam tak bardzo wyczekiwaną metropiolię makównie poczułam płomiennego uczucia, raczej miłe mrowienie w palcach i ten niepohamowany uśmiech kiedy zobaczyłam Żanet szcerzącą do mnie zęby, właściwie nie wiem z jakiego powodu. ona też nie wiedziała, ale to właśnie było fajne. ktoś mądry chyba kiedyś nazwał to: przyjaźń. nie wiem czy to nie za duże słowo, przecież nie znamy się aż tak długo. fakt jest jednak taki że kiedy poszłam do nowej szkoły zdążłyam stracić starych przyjaciół zamin zyskałam tych nowych. przyjaźń cierpliwa jest. ale też nie ma jakiejś wyznaczonej granicy czasowej w której można powiedzieć: to już przyjaźń. bo przyjaźń to zdarzenia. jednego dnia może się zdarzyć taka chwila że będę miała niepodważalny dowód. tak to jest mój przyjaciel. narazie jest nam razem dobrze (naszej czwórce). zauważyłam to od niedawna, że nie tylko jak mogę o nas powiedzieć per my. ale inni też to widzą, że jesteśmy razem. łaczy nas proprzyjaźń a ja lubię to uczucie.
ostatnio wreszcie udało mi się zobaczyć salę samobójców w małym koluszkowskim kinie. małe kina też są fajne choć mają to do siebie że ich premiery(?!) są dwa miesiące po tej prawdziwej premierze w Polsce. w małych kinach nie ma popcornu, a bilety są drukowane przez kasę biletową jak w spożywaczaku. ale film obejrzałam taki jak wszyscy inni. jaki był? mocny. mocny jak wódka. daję nieźle po głowie, ale się podoba. w dodatku czuje się go też następnego dnia. polecam każdemu, bo obejrzeć warto. ale nie chcę go już nigdy widzieć. jeden raz wystarczy mi na wieczność, czyli w moim przypadku jakieś 5 lat.
a przedsiębiorstwo komunikacji samochodowej, teraz pewnie nikomu nic to nie mówi (ja też jak usłyszałam tą nazwę musiałam się nieźle nagłowić) ale chodzi o pksy, będą moimi bliskimi kumplami bo przez ten 9-dniowy weekend jeździłam nimi po całym województwie, no prawie po całym.
czołem.
Żaluję, że nie widziałam tego filmu, choć juz się w nim zakochałam!
OdpowiedzUsuń